E EABP
Infrastruktura

Nowe przepisy o ochronie rurociągów od 12 kwietnia

Autor Katarzyna Mazur, Konsultant prawny·20 października 2024·5 min czytania

Od 12 kwietnia ruszają nowe kontrole techniczne infrastruktury przesyłowej w całej Polsce. Zmiany dotyczą głównie systemów monitoringu wycieków oraz częstotliwości przeglądów armatury na odcinkach o wysokim ciśnieniu. Firmy serwisowe mają teraz dokładnie 14 dni na dostosowanie dokumentacji po każdym przeglądzie terenowym, co wymusza zmianę harmonogramów pracy.

Nowe interwały kontroli zaworów

Od połowy kwietnia każdy podwykonawca zajmujący się utrzymaniem sieci przesyłowych musi przygotować się na częstsze wizyty na obiektach. Przepisy zmieniają częstotliwość przeglądów zaworów bezpieczeństwa z dotychczasowych 12 miesięcy na 8 miesięcy. Oznacza to, że w ciągu dwóch lat ekipa serwisowa musi pojawić się na miejscu 3 razy zamiast 2. Na odcinku rurociągu o długości 83 km, gdzie zainstalowano 14 zaworów, dodatkowy koszt samej robocizny wyniesie około 5600 zł rocznie. To dane prosto z portu, gdzie podobne systemy testowano już w grudniu zeszłego roku.

Ważnym detalem jest sposób dokumentowania smarowania trzpieni. Nowy formularz 'Załącznik 4C' wymaga wpisania dokładnej ilości zużytego smaru z dokładnością do 50 gramów. Ma to zapobiegać oszczędnościom na materiałach eksploatacyjnych, które w przeszłości prowadziły do blokowania się mechanizmów przy temperaturach poniżej -12 stopni Celsjusza. Przykładowo, w styczniu 2023 roku odnotowano 7 awarii na trasie północnej, które wynikały właśnie z użycia zbyt małej ilości środka konserwującego. Teraz inspektor może zażądać okazania pustych opakowań po smarze jako dowodu wykonania prac.

Logistyka tych przeglądów wymaga też lepszej floty. Samochody serwisowe muszą być wyposażone w przenośne terminale do przesyłania danych GPS z miejsca kontroli. Urząd chce mieć pewność, że serwisant faktycznie dojechał do zaworu nr 47 w szczerym polu, a nie podpisał protokół w kawiarni. Koszt doposażenia jednego vana w taki moduł to około 1100 zł. Dane z testów pilotażowych pokazują, że czas spędzony na wypełnianiu papierów wydłużył się o 22 minuty na każdy punkt kontrolny, co trzeba uwzględnić w ofertach dla klientów.

Nowe prawo skraca czas na inspekcję o 4 miesiące. To oznacza więcej pracy dla ekip, ale mniej nagłych awarii zimą.
Nowe interwały kontroli zaworów

Systemy wczesnego wykrywania wycieków

Nowelizacja kładzie nacisk na wykrywanie nieszczelności rzędu 0,2% przepływu w ciągu godziny. To bardzo rygorystyczny wymóg, który zmusza firmy do kalibracji przepływomierzy co 156 dni. Stare urządzenia, montowane przed 2018 rokiem, często mają błąd pomiarowy na poziomie 0,5%, co sprawia, że od 12 kwietnia staną się bezużyteczne w świetle prawa. Wymiana jednego przepływomierza na model klasy 'H' to wydatek rzędu 8200 zł. Właściciele małych firm transportowych muszą sprawdzić, ile takich punktów mają na swoim odcinku, aby nie obudzić się z karami administracyjnymi.

Szkolenie z obsługi nowych sensorów zajmuje zazwyczaj 3 dni robocze. Eyman Akliyat Business Press dowiedział się, że jedna z firm z Gdyni wysłała na kurs 5 swoich pracowników i kosztowało to 7500 zł łącznie z certyfikatami. Ważne jest, aby certyfikat był wystawiony przez jednostkę akredytowaną, a nie przez producenta sprzętu, co jest częstym błędem przy przetargach. Warto sprawdzić pieczątkę na dokumencie – musi tam widnieć numer rejestrowy aktualny na rok 2024. Bez tego szkolenie jest nieważne przy kontroli z urzędu dozoru.

Zastosowanie technologii światłowodowej do monitoringu temperatury wzdłuż rury staje się teraz standardem na odcinkach przechodzących przez tereny chronione. Jeśli rurociąg biegnie przez obszar 'Natura 2000', wymogi są jeszcze ostrzejsze. Kabel sensorowy musi być zakopany dokładnie 30 cm nad rurą. Jeśli podczas wyrywkowej kontroli okaże się, że jest głębiej lub płycej, wykonawca ma 7 dni na poprawkę. To generuje ogromne koszty, ponieważ ponowne odkopanie 100 metrów rurociągu to koszt około 4800 zł przy użyciu minikoparki i dwóch pracowników.

Systemy wczesnego wykrywania wycieków

Kary za brak dokumentacji cyfrowej

Największą zmianą jest odejście od papierowych dzienników budowy na rzecz systemu e-Rurociąg. Od 12 kwietnia każdy wpis o naprawie musi być opatrzony podpisem zaufanym kierownika robót. Jeśli system odnotuje brak wpisu przez więcej niż 14 dni, automatycznie wysyłane jest powiadomienie do inspektoratu. Kara za brak aktualizacji dokumentacji w terminie wynosi 1200 zł za każdy dzień zwłoki. Dla małego zakładu, który prowadzi jednocześnie 3 budowy, takie zaniedbanie może oznaczać stratę miesięcznego zysku w ciągu zaledwie jednego tygodnia.

W lutym 2024 roku przeprowadzono testy systemu na odcinku pod Gdańskiem. Okazało się, że 31% starszych inżynierów miało problem z obsługą interfejsu na tabletach przy dużym nasłonecznieniu. Sugerujemy zakup urządzeń z ekranami o jasności powyżej 800 nitów, co kosztuje około 2100 zł za sztukę. To drobny wydatek w porównaniu do potencjalnych błędów w raportach. Pamiętajmy, że błąd w numerze seryjnym uszczelki w systemie cyfrowym jest traktowany tak samo jak jej brak fizyczny na rurze.

Honestnie mówiąc, wiele firm nie zdąży z migracją danych do 12 kwietnia. Urząd zapowiedział, że przez pierwsze 30 dni będzie stosował pouczenia, ale tylko pod warunkiem, że firma wykaże wykupiony dostęp do systemu. Koszt abonamentu dla firmy zatrudniającej do 9 osób to około 280 zł miesięcznie. To Logistyka bez lukru – musisz płacić za możliwość raportowania własnej pracy. Warto też zachować kopie papierowe w aucie, bo awarie serwerów w marcu zdarzały się średnio co 4 dni i trwały po 2-3 godziny.

System e-Rurociąg jest bezlitosny. Spóźnisz się z wpisem o 24 godziny i system sam naliczy karę.

Bezpieczeństwo fizyczne i monitoring wizyjny

Przepisy nakładają obowiązek montażu kamer termowizyjnych na stacjach redukcyjnych znajdujących się bliżej niż 500 metrów od zabudowań mieszkalnych. Kamera musi mieć rozdzielczość pozwalającą na odróżnienie człowieka od zwierzęcia z odległości 47 metrów. Koszt takiej kamery z montażem i podłączeniem do sieci to około 5400 zł. EABP sprawdziło, że najtańsze chińskie zamienniki nie przechodzą testów mgły solnej, co na polskim wybrzeżu jest kluczowe. Wytrzymują one średnio tylko 4 miesiące, po czym elektronika koroduje.

Dodatkowo, ogrodzenia stacji muszą mieć teraz wysokość 2,2 metra i być zakończone drutem ostrzowym na długości co najmniej 18 metrów bieżących przy bramie wjazdowej. Wiele stacji ma płoty o wysokości 1,8 metra, co oznacza konieczność dospawania nadstawek. Koszt takiej modernizacji dla jednej małej stacji to około 3100 zł za materiały i 2 dni pracy ekipy spawalniczej. Warto zrobić to przed majem, bo wtedy zapowiedziano pierwszą falę kontroli fizycznych na terenie województwa pomorskiego i kujawsko-pomorskiego.

Na koniec trzeba wspomnieć o oświetleniu. Nowa norma wymaga natężenia 15 luksów w każdym punkcie ogrodzenia. Wymusza to instalację lamp LED o mocy 40W co 12 metrów. Prąd do tych lamp to dodatkowy koszt około 140 zł miesięcznie na jedną stację. Choć wydaje się to mało, przy obsłudze 12 stacji roczny koszt rośnie o prawie 20 000 zł. Liczymy realne koszty: lepiej zainwestować w lampy z czujnikiem ruchu, które prawo dopuszcza, o ile czas świecenia po wzbudzeniu wynosi minimum 5 minut.

Bezpieczeństwo fizyczne i monitoring wizyjny